randki
randkisympatia randkirandki internetowe
internetowe randki
Jestem
szukam
Wiek do
Ze zdjęciem  
szukam chłopaka dziewczynę kobietę męża mężczyzny kobiety
randkarandki warszawa kraków poznań wrocławrandki internetowe flirt
szukam znajdz chłopaka dziewczynę
zdjęcia
Logowanie Użytkowników polonia londyn new york ny chicago london warszawa Użytkownik:   Hasło:   Rejestracja
anonse ogłoszenia randki sympatia onet


Statystyka Portalu
Użytkowników w ostatnim tygodniu:56
Wszystkich Mężczyzn:4994
Wszystkich Kobiet:2639
Liczba Par:1
Zdjęć (tydzień):46
Użytkowników On-Line:0

Newsy
Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę
January 13, 2007

Według Sashy Cagen quirkyalone oznacza osobę, która 'nie ma nic przeciwko związkom, ale przedkłada życie w pojedynkę nad wiązanie się w pary tylko po to, aby uniknąć samotności'

Pierwsza książka Sashy Cagen stała się w Ameryce bestsellerem. Nic dziwnego - w jednoosobowych gospodarstwach żyje tu już 40 proc. dorosłych. A 'Quirkyalone' to manifest ludzi,...więcej

Czy jesteście dla siebie stworzeni?
January 13, 2007

W pierwszych chwilach miłosnego uniesienia łatwo się zapomnieć. Ale romantyczne randki, nocne telefony i kwiaty przysyłane do pracy to za mało, żeby zdobyć pewność, czy zaczęliśmy związek z grupy tzw. idealnych. I chociaż wielu powie, że pewności nie będziemy mieć nigdy, to jednak test zrobić warto.

Chociażby dlatego, że pytania w nim zawarte pokazują,...więcej

Szybka randka w Nowym Jorku
January 13, 2007

W najbardziej zapracowanym mieście świata trudno znaleźć czas na randkę. Wieczór z jakimś nudziarzem może się okazać stratą czasu. - Wolę zaliczyć osiem randek w godzinę. To wcale nie żarty! Nowy Jork po prostu oszalał na punkcie speed dating, czyli randek błyskawicznych.

Pomysłodawcą speed dating był rabin Aish Ha-Torah z Los Angeles. Początkowo randki...więcej

Katolicki mąż z internetu :-)
November 26, 2006
Tłum singli z ruchów katolickich, wspólna modlitwa, czytanie ewangelii, a na koniec błogosławieństwo i pokropienie wodą święconą - w takiej atmosferze kilka dni temu w Krakowie odbywało się otwarcie biura matrymonialnego Krok po Kroku. To kolejne w Polsce miejsce, gdzie - poprzez stronę krokpokroku.com - swojej drugiej połówki szukają panny i kawalerowie - katolicy.
więcej

Wszystkie Newsy

NewsyWstecz  
Quirkyalone, czyli życie w pojedynkę
January 13, 2007

Według Sashy Cagen quirkyalone oznacza osobę, która 'nie ma nic przeciwko związkom, ale przedkłada życie w pojedynkę nad wiązanie się w pary tylko po to, aby uniknąć samotności'

Pierwsza książka Sashy Cagen stała się w Ameryce bestsellerem. Nic dziwnego - w jednoosobowych gospodarstwach żyje tu już 40 proc. dorosłych. A 'Quirkyalone' to manifest ludzi, którzy są sami, ale nie samotni. Fanów takich seriali, jak: 'Seks w wielkim mieście', 'Ally McBeal' czy 'Przyjaciele'.

Była mroźna noc sylwestrowa 1999 r. 25-letnia Sasha znalazła się na przyjęciu u znajomych w nowojorskim mieszkaniu. Dla samotnej młodej kobiety sylwester mógł się zakończyć na dwa sposoby - albo płaczem w łazience, albo pocałunkiem z nieznajomym o godz. 24.

Jeszcze o 23.45 Sasha pełna była nadziei. Ale kiedy wybiła dwunasta, rozejrzała się po pokoju i zamiast pogrążyć się w smutku, doznała olśnienia - zobaczyła kilkadziesiąt samotnych osób i ani jednego 'romantycznego' pocałunku. 'Wiecie, kim jesteśmy? - zawołała rozradowana. - Jesteśmy » quirkyalones «!'.

'Quirkyalone' to słowo, które traci w tłumaczeniu. Angielskie 'quirky' oznacza kogoś, kto jest autentycznie ekscentryczny, bez pozy. W słowie 'quirky' jest dużo życzliwości, tymczasem język polski odzwierciedla kulturę, która inność traktuje z rezerwą - 'dziwak', 'oryginał'. Jedynie młodsze pokolenie aprobuje u nas inność - najbliższe definicji 'quirky' są określenia 'kosmiczny' albo 'odlotowy'. Natomiast 'alone' oznacza tyle co 'sam', ale nie 'samotny' ('lonely'). Coś jak 'w pojedynkę'.

Według Sashy Cagen quirkyalone oznacza osobę, która 'nie ma nic przeciwko związkom, ale przedkłada życie w pojedynkę nad wiązanie się w pary tylko po to, aby uniknąć samotności'. Quirkyalone to romantyk XXI wieku, który buntuje się przeciwko marketingowi miłości, pocztówkom walentynkowym i obowiązkowej kolacji przy świecach w modnej restauracji. Marzy o porozumieniu 'dusz', ale z zachowaniem własnej odrębności. Zamiast 'my' mówi 'ty i ja'. Wysoko ustawia poprzeczkę. Czeka na związek, w którym będzie mógł się spełnić. Na symbiozę intelektu, ducha i ciała, jednym słowem - na wielki wybuch. Tak, to niepoprawny idealista.

'Pojedynczy' unikają zjazdów rodzinnych, ślubów i gwiazdkowych imprez, które są wyzwaniem dla osób samotnych. Lubują się za to w organizowaniu domowych przyjęć dla przyjaciół i wspólnych wyjazdów weekendowych. Można ich spotkać na zajęciach jogi, malowania na szkle albo na warsztatach psychologicznych. Nauczyli się oswajać samotność i twórczo ją wykorzystują. Samotnie chodzą do kina, na wielogodzinne spacery albo zaszywają się w czterech ścianach, pracując nad nowym tajemniczym projektem.

Po sylwestrowej nocy Sasha w jednostronicowym felietonie opisała zjawisko, którego była świadkiem, i opublikowała je w 'To-Do List' (Liście Rzeczy do Zrobienia) - niezależnej lokalnej gazetce, którą od kilku lat wydaje z przyjaciółmi w San Francisco. Felieton prędko doczekał się przedruków w większych gazetach, a Sasha została zasypana workami listów i megabajtami e-maili od czytelników. 'Pojedynczy' z całego świata pisali, że dzięki Sashy wreszcie mają poczucie przynależności do grupy. 'To o mnie!', 'To ja!', 'Jestem quirkyalone!'. Opisywali historie swoich związków albo szczęśliwe życie w pojedynkę, w towarzystwie przyjaciół, psów i kotów. Pisali o niecodziennych pasjach, którym się poświęcają, albo o zabawnych nawykach, które wypracowali przez lata życia 'solo'. Na przykład ulubionym zajęciem Marty Zuckerman, lat 32, z Nowego Jorku jest robienie sobie zdjęć w automacie po godz. 2 w nocy, a Carolyn Jacobs, lat 27, lubi jeździć wieczorem po mieście i trąbić na przystojnych chłopaków.

Żeby dowiedzieć się więcej o quirkyalones, Sasha rozesłała pocztą elektroniczną kwestionariusz do członków listy mailingowej pisma 'To--Do List'. Okazało się, że większość jej fanów to kobiety z wielkich miast. Często mają wolny zawód, grają w niszowych zespołach, przewodniczą stowarzyszeniom, angażują się jako wolontariuszki albo prowadzą działalność artystyczną. Ich życie towarzyskie to przyjaciele, grupy wsparcia, zespoły, drużyny.

Sasha postanowiła zebrać i uporządkować informacje, które do niej spływały z całego świata, wydając 'Quirkyalone. Manifest Bezkompromisowych Romantyków'. Książka nieco przypomina dziewczyński pamiętnik albo zeszyt 'złotych myśli' i odzwierciedla naturę 'quirky' - kolaż emocji i doświadczeń. Zawiera wypowiedzi quirkyalones, testy, zapiski na marginesie, zdjęcia, wykresy, sylwetki sławnych QA, opis zjawisk typowych dla tej grupy (np. ceremonia małżeństwa z samą sobą; pomysł przedarł się nawet do odcinka 'Seksu w wielkim mieście', w którym Carrie w głębokiej depresji postanawia poślubić samą siebie i sporządza listę prezentów, w tym oczywiście szpilki od Manolo Blahnika).

Sasha jest fanką spisów - dołączyła do książki listę ulubionych piosenek QA, książek, czynności i nawyków (np. śpiewanie do lustra albo obcinanie paznokci przy kuchennym stole). Całość zamyka lista podziękowań - wyjątkowo długa (przyjaciele!).

Umawiam się z Sashą na rozmowę po jej powrocie z tournée promocyjnego po Stanach Zjednoczonych. Piątkowy wieczór w redakcji 'Wysokich Obcasów' - cisza i spokój. San Francisco dopiero budzi się do życia. Kiedy dzwonię, Sasha właśnie spienia mleko do swojej latte i prosi, żebym chwilę poczekała, bo musi przenieść się na kanapę. A nie jest to proste, bo właśnie przemeblowuje mieszkanie (dla 'odświeżenia umysłu' robi to mniej więcej co dwa miesiące).

- No dobra, już! - sapie Sasha do słuchawki.

Mogę prosto z mostu?

Tak, tak, dawaj!

Nadal jesteś quirkyalone?

(długa cisza) Tak, jestem - śmieje się Sasha.

Dlaczego się zawahałaś?

Bo to było naprawdę 'prosto z mostu'! Obiecałam sobie, że nie będę odpowiadać na to pytanie.

Dlaczego tak trudno być samotnym?

Bo walczymy z tysiącami lat wyobrażeń na temat tego, co czyni życie szczęśliwym. I wciąż nam, kobietom, ten społeczny nacisk bardziej się daje we znaki. Bez rodziny i dzieci nie jesteś w pełni kobietą - to konserwatywne myślenie lat 50. jest wdrukowane w naszą mentalność. To niesamowite, ale mimo zdobyczy feminizmu stygmat starej panny w Ameryce wciąż jest żywy!

Właśnie dlatego wydałaś tę książkę, kiedy skończyłaś 30 lat?

Książka zaczęła powstawać, kiedy skończyłam 25 lat. Zresztą już jako nastolatka byłam inna od większości dziewcząt w mojej szkole. Nie umawiałam się na randki z chłopakami. Było tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia: napisać opowiadanie, wydawać gazetę z przyjaciółmi, przygotować się do występu w szkolnym teatrze, upiec z babcią ciasto. Jak się domyślasz, nie byłam specjalnie lubiana. W amerykańskim liceum jest się albo dziewczyną rugbisty, albo kujonką. Ja byłam tą drugą.

QA są towarzyscy, z dużymi poczuciem humoru i mnóstwem zainteresowań. To najlepszy 'towar' w mieście. Dlaczego tak trudno znaleźć im partnera?

To odwieczne pytanie. Dotyczy wszystkich, nie tylko QA, ale z QA sprawa się komplikuje przez to, że szukasz kogoś wyjątkowego, kto zniesie twoją ekspansywność, zobowiązania towarzyskie, kultywowanie zainteresowań, potrzebę przestrzeni. My w Stanach mamy niezwykle rozwinięty biznes randkowy, ludzie zbijają fortunę na swataniu innych i prześcigają się w wymyślaniu nowych udogodnień: czaty, internetowe randki, fastdating, kluby dla samotnych... Co chcesz, to masz. QA takie rozwiązanie kompletnie nie interesuje.

On szuka kogoś, kto jest elektryzujący, wyjątkowy, atrakcyjny seksualnie, a co najważniejsze - kto stanie się również najlepszym przyjacielem. QA tworzą tak intensywne i głębokie związki ze swoimi przyjaciółmi, że szukając partnera, pragną przyjaźni co najmniej tej samej jakości plus 'tego czegoś', co może dać ci tylko ukochana osoba. QA mają po prostu większe wymagania, a ponieważ przyjaciele dają im oparcie, nie są zdesperowani. Potrafią czekać - czasami rok, czasami dziesięć lat, a czasami o wiele dłużej. Ja mam grupę ludzi, którzy tworzą 'moją rodzinę'. Mieszkamy w tej samej dzielnicy, spotykamy się prawie codziennie, wyjeżdżamy razem na wakacje. Z tymi, którzy mieszkają dalej, rozmawiamy przez telefon albo piszemy e-maile. Nie chodzimy na randki co weekend, żeby 'zwiększyć swoje szanse'. Wolimy ten czas poświęcić chociażby na naukę chińskiego. Kiedy jesteśmy sami, nie panikujemy. Potrafię pójść na długi samotny spacer albo usiąść sama w kawiarni. Nie szukam za wszelką cenę zajęć, które wypełniłyby tę pustkę, tylko zastanawiam się, co mogę jeszcze zrobić, żeby ulepszyć moje życie. Samotność jest niezbędna od czasu do czasu, żeby zastanowić się, czego tak naprawdę potrzebujesz. Dzięki temu podejmujesz świadome decyzje, nie poddajesz się biegowi zdarzeń. QA to osoby odpowiedzialne za swoje wybory i ich konsekwencje. QA nie powie nigdy: 'Ups, znowu to zrobiłam, sama nie wiem, jak to się mogło stać'. Tylko sobie nie myśl, że QA to asceci - o nie, niektórym bardzo do tego daleko (śmiech).

Jakim związkom jesteś przeciwna?

Takim przeciętnym, nijakim. Kiedy dwoje ludzie jest ze sobą tylko dlatego, że nie potrafią być sami. I takim, w którym się zmieniasz wbrew sobie, tracąc jakąś ważną część swojej osobowości. Zwłaszcza kobiety często zmieniają się w nowym związku. Może w głębi serca nienawidzisz piłki nożnej i czas spędzony na oglądaniu meczów wolałabyś poświęcić na lekcje ceramiki? Idealny związek to taki, w którym masz wsparcie i który jest radosny i sprawia, że czujesz się dobrze sama ze sobą i z tą drugą osobą. Związek ma cię inspirować, a nie ssać z ciebie energię. Po prostu bądź sobą bez względu na to, z kim jesteś.

Dla QA najtrudniejszym wyzwaniem w nowym związku jest kompromis pomiędzy czasem poświęcanym dotąd przyjaciołom a partnerowi. QA przyzwyczajeni są do tego, że nawet najbardziej prywatne sprawy powierzają przyjaciołom, a kiedy pojawia się 'ta jedna wybrana osoba', czas nauczyć się intymności i tajemnic.

Ci QA, których znam i którzy weszli w związki, są w większości szczęśliwi, ponieważ spotkały się dwie dojrzałe, niezależne osobowości, które dają sobie nawzajem przestrzeń, a jednocześnie potrafią być ze sobą blisko. Te związki świadczą o tym, że warto uważnie wybierać.

Mówisz, że książka jest 'listem miłosnym' do Twoich przyjaciół. Jak to rozumieć?

Moje życie to historia moich przyjaźni. Mój najdłuższy związek romantyczny trwał sześć miesięcy, a z kilkoma osobami przyjaźnię się intensywnie ponad 20 lat. Wiele z tych przyjaźni swoim natężeniem, złożonością uczuć przypomina związki miłosne. Poza seksem.

Myślę, że brakuje nam języka do mówienia o przyjaźni. Czasem nie wiemy, jak sobie radzić z kryzysem w takich związkach, z napięciami, których nie potrafimy rozwikłać. A tak wiele zawdzięczamy przyjaciołom. Przez pięć lat powstawania tej książki moi najbliżsi przyjaciele zaangażowali się w pracę nad nią, pomagali mi zbierać dane. To również ich praca.

Filozofia QA opiera się na przyjaźni, poczuciu wspólnoty, w której jest miejsce na różnorodność. W przyjaźni jest tyle uczucia i poświęcenia, o wiele więcej, niż jest w stanie pomieścić przeciętna piosenka o miłości. Typowy QA jest zakochany w wielu osobach jednocześnie, jakkolwiek dziwnie by to brzmiało. A zresztą, co tam! Przecież my jesteśmy dziwni!

Ale książkę dedykujesz swojej babci?

Moja babcia jest moim wzorem. W latach 50. rozwiodła się z mężem, mając pięcioro dzieci. Stwierdziła, że odchodzi, bo go już nie kocha i nie potrafi żyć w zakłamaniu tylko 'dla dobra rodziny'. W tamtych czasach to była szalona decyzja, dziś też wymagałaby prawdziwej odwagi. Babcia chodziła na lekcje rysunku, twórczego pisania, wprowadzała kreatywność do każdej dziedziny swojego życia. Kiedy byłam mała, spędzałam z nią wiele czasu. Nawet kiedy piekłyśmy ciastka, robiłyśmy to 'z głowy', eksperymentując i świetnie się przy tym bawiąc.

Co robisz w weekend? Niedziela to najstraszniejszy dzień dla ludzi bez rodziny.

Jestem straszną nudziarą! (śmiech) Już się wyszalałam. Wolę spotkać się z przyjaciółmi, ugotować coś razem, wypożyczyć film, niż iść do klubu. W klubie nie da się pogadać! Dzisiaj moja koleżanka, która wydaje miesięcznik, organizuje wieczór literacki. Autorzy tekstów będą je czytali w lokalnej księgarni, która jest połączona z kawiarnią. W sobotę mam sprzątanie, więc pewnie pół dnia spędzę w pralni publicznej i pogadam z sąsiadami. A w niedzielę umówiliśmy się ze znajomymi na spacer po górach. Uwielbiam niedziele, tyle godzin spokoju i słodkiego lenistwa.

W Twojej książce jest lista 'sekretnych solonawyków'. Możesz nam zdradzić parę prywatnych 'dziwactw'?

O matko! Miałam nadzieję, że nikt mnie o to nie zapyta! Jedzenie ciastek czekoladowych w łóżku, seksowny taniec przed lustrem i ciągłe przemeblowywanie mieszkania. Na szczęście sąsiadka, która mieszka pode mną, to moja najlepsza przyjaciółka. Wiesz, te wszystkie dziwne nawyki osób samotnych to po prostu czerpanie radości z małych rzeczy, których wielu ludzi nie zauważa. Dzięki takim drobnym przyjemnościom nie koncentrujemy się na tym, żeby znaleźć kogoś, kto cię uszczęśliwi. Uszczęśliwiać się nawzajem mogą osoby, które wiedzą, czym jest szczęście, kiedy jest się samotnym. To prawdziwy skarb.

Sasha, ostatnie pytanie, z czego Ty właściwie żyjesz?

Sama nie wiem (Sasha znowu wybucha śmiechem) Zarabiam na życie jako redaktorka w piśmie giełdowym, ale to tylko sposób na opłacenie rachunków. Tak naprawdę jestem pisarką, quirkyalone i pełnoetatową przyjaciółką.

Źródło: http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,2212503.html


Moje-Randki.pl

Moje-Randki to najlepsze internetowe randki w Polsce. Nasz serwis randkowy ułatwi ci nawiązanie wielu znajomości z ciekawymi osobami z twojej miejscowości, województwa, z całej Polski. Nie zapomnij dodać swojego zdjęcia oraz aktualizować (uzupełnić) profil.

Zobacz serwisy internetowe naszej firmy: